Wierzycie w przeznaczenie? Ja to nie zawsze...choć często...
Przypomniała mi się na przykład taka sytuacja...
Wielkanoc 2004.
Moja mama ma troje wnucząt, a na "króliczka" kupiła wtedy cztery czekoladowe zające...sama nie widziała dlaczego tak zrobiła...nie żeby prowokowała, podobno niechcący...
w następnym roku zaraz po Lanym Poniedziałku urodził sie mój Młodszy.
Tylko czemu to mi się przypomniało akurat teraz...to nie wiem:-)
piątek, 5 października 2012
Sałatka pieczarkowa
Ciężko wymyślić coś fajnego z pieczarek na zimno... no może jaja faszerowane.
Ja dziś wymyśliłam sałatkę...i wyszła smaczna.
Potrzebujemy:
8 pieczarek
3 jaja
1,5 jabłka
cebulę
Pieczarki w plasterkach podsmażyłam na maśle, jajka ugotowałam na twardo, paprykę pokroiłam w paseczki, cebulę pokrojoną w kostkę sparzyłam wrzątkiem, jabłka pokroiłam w kostkę. Wszystko wymieszałam z majonezem, solą i pieprzem. Na drugi dzień smakuje wybornie...
Ja dziś wymyśliłam sałatkę...i wyszła smaczna.
Potrzebujemy:
8 pieczarek
3 jaja
1,5 jabłka
cebulę
paprykę marynowaną (ja mam rewelacyjną turecką)
czwartek, 4 października 2012
Skontrolowany...
Wizyta lekarska po siódmym roku życia zaliczona...widzi, słyszy, krzywy nie jest, ogólny rozwój stosowny do wieku...nawet waży i mierzy ile trzeba. Wciąż imponuje mi jak po dwóch latach rewelacyjnie rozumie i mówi już po niemiecku. I niech mi ktoś powie, że to nie jest kapitał dla dziecka na starcie...dwujęzyczność a z czasem i więcej nauczonych języków.
Starszy jak zwykle w roli tłumacza stanął na wysokości zadania!!
Jeszcze zaproszenia do teatru dostali, więc ferie kulturalnie im upłyną...
A w międzyczasie tak zaczęło lać, że liście z drzew się sypią...
Wczoraj 21 stopni, dziś wprawdzie 17, ale ulewa i wicher. Idzie ochłodzenie...w końcu to już październik...
Starszy jak zwykle w roli tłumacza stanął na wysokości zadania!!
Jeszcze zaproszenia do teatru dostali, więc ferie kulturalnie im upłyną...
A w międzyczasie tak zaczęło lać, że liście z drzew się sypią...
Wczoraj 21 stopni, dziś wprawdzie 17, ale ulewa i wicher. Idzie ochłodzenie...w końcu to już październik...
środa, 3 października 2012
No nie wyrabiam...
W ogień za sobą wskoczą, płaczą jak jednemu, czy drugiemu coś przykrego się wydarzy, bronią się nawzajem...a kurde na co dzień nawalają się non stop. W pewnym momencie masz wrażenie, że najlepiej byłoby ich rozdzielić...nie wiem, może dwa mieszkania, ja z jednym, Mąż z drugim...Tylko jak podzielić sprawiedliwe, żeby znowu afery nie było.
Młodszy chciałby być traktowany jak Starszy i na odwrót, ale tylko wtedy gdy im to pasuje...
Ta różnica 5 lat...to dużo jednak...jak wszędzie są plusy i minusy...tylko myślę, czy plusów, czy minusów jest więcej...
Kocham ich najmocniej na świecie...ale czasem boli jak się traktują...
No nic...aktualnie właśnie siedzą razem w pokoju i gadają... no może to ja szukam problemu, gdzie go nie ma...
Młodszy chciałby być traktowany jak Starszy i na odwrót, ale tylko wtedy gdy im to pasuje...
Ta różnica 5 lat...to dużo jednak...jak wszędzie są plusy i minusy...tylko myślę, czy plusów, czy minusów jest więcej...
Kocham ich najmocniej na świecie...ale czasem boli jak się traktują...
No nic...aktualnie właśnie siedzą razem w pokoju i gadają... no może to ja szukam problemu, gdzie go nie ma...
Najlepsza grzybowa na świecie...
Naprawdę!!
Potrzebujemy:
5dkg grzybów suszonych
włoszczyznę
cebulę
listek laurowy
2 ziela angielskie
sól, pieprz, lubczyk
Grzybki namoczyłam z samego rana. Około południa ugotowałam je do miękkości. W dużym garnku włoszczyznę startą na grubej tarce, cebulę i pora pokrojonego w kosteczkę, przyprawy zalałam wrzątkiem i ugotowałam. Jak już były mięciutkie dodałam posiekane grzybki i wywar z ich gotowania.
Ja podaję zupę z łazankami.
Potrzebujemy:
5dkg grzybów suszonych
włoszczyznę
cebulę
listek laurowy
2 ziela angielskie
sól, pieprz, lubczyk
Grzybki namoczyłam z samego rana. Około południa ugotowałam je do miękkości. W dużym garnku włoszczyznę startą na grubej tarce, cebulę i pora pokrojonego w kosteczkę, przyprawy zalałam wrzątkiem i ugotowałam. Jak już były mięciutkie dodałam posiekane grzybki i wywar z ich gotowania.
Ja podaję zupę z łazankami.
wtorek, 2 października 2012
Gra w życie...
Znacie??
Grałam z Młodszym, ale zadzwonił telefon.
Poprosiłam Starszego, żeby mnie zastąpił...
Po chwili:
Starszy:"Mamo, Ty jakąś kiepską pensję dostajesz? Na studiach nie byłaś?"
Ja: "No nie"
Starszy: "Nie dziwne, że masz taką kiepską pensję"
Czegoś się właściwie nauczy przez tą zabawę:-)
Grałam z Młodszym, ale zadzwonił telefon.
Poprosiłam Starszego, żeby mnie zastąpił...
Po chwili:
Starszy:"Mamo, Ty jakąś kiepską pensję dostajesz? Na studiach nie byłaś?"
Ja: "No nie"
Starszy: "Nie dziwne, że masz taką kiepską pensję"
Czegoś się właściwie nauczy przez tą zabawę:-)
poniedziałek, 1 października 2012
Nobel, albo inna nagroda...
Ja wnioskuję o Nobla, lub inną nagrodę dla kogoś kto wymyśli "pilota" na dziecko...
Dlaczego nie można wyłączyć albo chociaż ściszyć takiego delikwenta, który od momentu jak otworzy oczy (z reguły przed 7, choć zdarza się czasem 8, ale jakoś nigdy w weekend:-) do momentu jak je zamyka (z reguły około 21 to Młodszy, bo Starszy to najchętniej w ogóle nie chodziłby spać...taki dorosły...13 lat) gada cały czas, jak je, jak gra, jak ogląda TV, jak spaceruje, jak gra w piłkę....cały czas...
A do tego jeszcze śpiewa, jeden i drugi... no nie wiem, jak wyrośnie piosenkarz, albo dwóch, to nie bedę miała pretensji, ale narazie Młodszy ma zamiar być policjantem, może grającym w piłkę.
Starszy nie ma na siebie pomysłu, choć może zostałby aktorem, z matmy też daje radę, a i języki obce wchłania?...
Uwielbiam te moje dzieci, ale jak po raz setny danego dnia proszę o ciszę i nic z tego nie wynika...oj...
energia niespożyta, pozazdrościć...zwłaszcza podzielności uwagi...
A to dopiero pierwszy z czternastu dni ferii...
Dlaczego nie można wyłączyć albo chociaż ściszyć takiego delikwenta, który od momentu jak otworzy oczy (z reguły przed 7, choć zdarza się czasem 8, ale jakoś nigdy w weekend:-) do momentu jak je zamyka (z reguły około 21 to Młodszy, bo Starszy to najchętniej w ogóle nie chodziłby spać...taki dorosły...13 lat) gada cały czas, jak je, jak gra, jak ogląda TV, jak spaceruje, jak gra w piłkę....cały czas...
A do tego jeszcze śpiewa, jeden i drugi... no nie wiem, jak wyrośnie piosenkarz, albo dwóch, to nie bedę miała pretensji, ale narazie Młodszy ma zamiar być policjantem, może grającym w piłkę.
Starszy nie ma na siebie pomysłu, choć może zostałby aktorem, z matmy też daje radę, a i języki obce wchłania?...
Uwielbiam te moje dzieci, ale jak po raz setny danego dnia proszę o ciszę i nic z tego nie wynika...oj...
energia niespożyta, pozazdrościć...zwłaszcza podzielności uwagi...
A to dopiero pierwszy z czternastu dni ferii...
Nauki ciąg dalszy...
Lekcja numer dwa
Dziś poznałam duuuuużo nowych słówek. Uczyłam się też rodzajników określonych i nieokreślonych.
Reasumując: język niemiecki to prosty język do nauczenia, trzeba tylko poznać reguły nim rządzące...
Kuć słówka...
Jasne, że dzieci chłoną jak gąbka...a ja to już najmłodsza nie jestem...ale chyba dam radę:-)
Ich fühlen mich wohl...
Naprawdę dobrze się czuję:-) Naprawdę...
Dziś poznałam duuuuużo nowych słówek. Uczyłam się też rodzajników określonych i nieokreślonych.
Reasumując: język niemiecki to prosty język do nauczenia, trzeba tylko poznać reguły nim rządzące...
Kuć słówka...
Jasne, że dzieci chłoną jak gąbka...a ja to już najmłodsza nie jestem...ale chyba dam radę:-)
Ich fühlen mich wohl...
Naprawdę dobrze się czuję:-) Naprawdę...
Subskrybuj:
Posty (Atom)


